Michał Porwoł
Staż zakładzie stolarskim Tischlerei Wenk w Niemczech
Na stażu głównie uczyłem się przez pomaganie, ale robiłem też samodzielne prace. Na samym początku zapoznano mnie z instrukcjami BHP, zaprezentowano maszyny, zapoznano z harmonogramem dniówki, zwyczajami na warsztacie. Wśród prac, które wykonywałem było np. cięcie na wymiar płyt meblowych na pilarce tarczowej, oklejanie krawędzi na oklejarce, frezowanie zapłetwień, skręcanie i klejenie mebli, montaż, obróbka maszynowa drewna litego, klejenie, malowanie, pomoc przy frezowaniu i szlifowanie szlifierką. Nauczyłem się robić połączenia stolarskie bez zastosowania łączników metalowych i piór, lakierować przez natrysk (za pomocą pistoletu). Poznałem technologię odnawiania starych mebli i stolarki budowlanej. Byłem na dwóch montażach – nauczyłem się zaprawiać okna i drzwi, montować skrzynki z żaluzjami, a także ciekawie zagospodarowywać miejsce w postaci mebli przesuwanych na kółkach po specjalnych szynach „utopionych” w podłodze. Wykonywałem łukową ramę zewnętrzną okna. Obrabiałem powierzchnie krawędziaków balkonowych, pomagałem w montażu werandy i układaniu tarasu z drewna tropikalnego. Podczas każdej pracy, którą wykonywałem zostałem poinformowany jak to ma być zrobione i dlaczego tak, a nie inaczej. Jeśli czegoś nie byłem pewny, także otrzymywałem pomoc ze strony pracowników i pracodawcy. Staż odbywałem w stosunkowo małym przedsiębiorstwie, lecz jedynym w okolicy i bardzo przyjaznym. Byłem tam jedynym stażystą.
Dzięki stażowi trochę nauczyłem się porozumiewać w języku niemieckim i serbołużyckim. Poznałem ciekawą historię i kulturę Serbołużyczan, nawiązałem nowe znajomości, które nadal utrzymuję.
Nauczyłem się samodzielnie radzić w różnych sytuacjach, zarządzać swoimi finansami oraz czasem.
Pierwszy raz sam mieszkałem w hotelu, tym bardziej zagranicznym, w związku z czym poznałem zasady i zwyczaje tam obowiązujące, relacje z personelem i innymi gośćmi.
Pierwszy raz korzystałem z płatności bezgotówkowych kartą debetową i z bankomatów za granicą.
Ze względu na mało wolnego czasu po pracy oraz słabą komunikację lokalną, chcąc aktywnie i efektywnie wykorzystać czas na naukę i działania kulturowe, musiałem nauczyć się korzystać z transportu niemiecką taksówką..
Miałem możliwość uczestnictwa w katolickich serbskich Mszach Św., porównać je z naszymi.
Ze względu na odległy dojazd z hotelu (z Lendhorf) do miejsca pracy, musiałem dobrze zapoznać się z topografią terenu i nazwami okolicznych miejscowości.
Ponieważ od niedawna mam Prawo Jazdy, podczas dojazdu na staż i drogi powrotnej miałem okazję nabyć doświadczenia w prowadzeniu samochodu, zwłaszcza na autostradzie (po raz pierwszy), a także w niemieckich miastach (Dresden, Bautzen, Kamenz), gdyż rodzice pozwolili mi prowadzić.
Ciekawą nauką były stosunki międzyludzkie i organizacja pracy w zakładzie. Utwierdziłem się w moim przekonaniu, że można efektywniej pracować i czerpać zadowolenie oraz satysfakcję z pracy, gdy przestrzega się zasad kultury, koleżeńskości i odpowiedzialności zamiast chamstwa i wulgarności.
Na stażu nauczyłem się m. in. robić połączenia stolarskie, lakierować wyroby za pomocą pistoletu (przez natrysk), odnawiać stare, zniszczone meble. Poznałem ciekawe techniki wykonywania i montowania mebli przesuwanych, robienia mebli giętych z płyt, a także jak się montuje okna. Nauczyłem się przygotowywać do pracy i pracować na nowoczesnych maszynach stolarskich ustawianych ręcznie lub za pomocą komputera.
Na pewno nie wszystkie te doświadczenia będę mógł wykorzystać w obecnym zakładzie pracy, który nie posiada takich nowoczesnych maszyn specjalistycznych, ale być może w przyszłości będę miał tę okazję. Mam nadzieję, że kiedyś też uzyskam większa samodzielność i swobodę, by móc skorzystać z nowych doświadczeń.
Jestem teraz bardziej doświadczony niż przed wyjazdem, uświadomiłem sobie, jakim cenionym zawodem jest zawód stolarza, jakie „cuda” można robić z drewna i jak wszechstronne może być stolarstwo. Chcę pogłębiać jeszcze bardziej swoją wiedzę zawodową, zarówno teoretyczną jak i praktyczną, i mam nadzieję, że kiedyś otworzę własną działalność, która będzie ceniona i znana nie tylko w Polsce ale i za granicą.
Staż w zagranicznym przedsiębiorstwie miał dla mnie duże znaczenie ponieważ zapoznałem się z funkcjonowanie zagranicznego przedsiębiorstwa, poznałem niektóre metody pracy inne, niż te stosowane u nas, zapoznałem się z obsługą i sterowaniem innych maszyn stolarskich.
Nauczyłem się pracować w zespole międzynarodowym.
Uświadomiłem sobie jak ważna jest znajomość języków obcych i umiejętność dobrego komunikowania się również podczas pracy zawodowej, ale jednocześnie, że bariera językowa nie jest aż tak duża, jeśli panują dobre stosunki międzyludzkie, każdy dobrze zna swoje obowiązki i panuje chęć wzajemnego zrozumienia i pomocy.
W przedsiębiorstwie, w którym pracowałem, bardzo dużą uwagę poświęcano na zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. Dotyczy to zarówno narzędzi pracy, jak i ubrań ochronnych. Praktycznie do większości czynności stosuje się odzież i sprzęt ochronny, które pozwalały, by odzież robocza była zawsze schludna i czysta.
Praca zawodowa może być przyjemna: mottem warsztatu (wygrawerowanym na drzwiach wejściowych) było „Pracuj i śpiewaj”. Praca na takim warsztacie, z odpowiednimi ludźmi, pod odpowiednim kierownictwem, to sama przyjemność i satysfakcja.
Przekonałem się, że również za granicą jest trudno o pracę i czasem do klienta trzeba pokonać setki kilometrów. Kreatywność, renoma i płynność finansowa pozwalają utrzymać się na rynku.
Taki staż to nie tylko możliwość poznania innych technologii, maszyn, warunków pracy, ale także możliwość poznania innego kraju, jego kultury, zwyczajów, nawiązania nowych znajomości, praktycznego uczenia się języka obcego.
Stwarza też okazję do nauczenia się radzenia sobie w różnych sytuacjach.
Na stażu głównie uczyłem się przez pomaganie, ale robiłem też samodzielne prace. Na samym początku zapoznano mnie z instrukcjami BHP, zaprezentowano maszyny, zapoznano z harmonogramem dniówki, zwyczajami na warsztacie. Wśród prac, które wykonywałem było np. cięcie na wymiar płyt meblowych na pilarce tarczowej, oklejanie krawędzi na oklejarce, frezowanie zapłetwień, skręcanie i klejenie mebli, montaż, obróbka maszynowa drewna litego, klejenie, malowanie, pomoc przy frezowaniu i szlifowanie szlifierką. Nauczyłem się robić połączenia stolarskie bez zastosowania łączników metalowych i piór, lakierować przez natrysk (za pomocą pistoletu). Poznałem technologię odnawiania starych mebli i stolarki budowlanej. Byłem na dwóch montażach – nauczyłem się zaprawiać okna i drzwi, montować skrzynki z żaluzjami, a także ciekawie zagospodarowywać miejsce w postaci mebli przesuwanych na kółkach po specjalnych szynach „utopionych” w podłodze. Wykonywałem łukową ramę zewnętrzną okna. Obrabiałem powierzchnie krawędziaków balkonowych, pomagałem w montażu werandy i układaniu tarasu z drewna tropikalnego. Podczas każdej pracy, którą wykonywałem zostałem poinformowany jak to ma być zrobione i dlaczego tak, a nie inaczej. Jeśli czegoś nie byłem pewny, także otrzymywałem pomoc ze strony pracowników i pracodawcy. Staż odbywałem w stosunkowo małym przedsiębiorstwie, lecz jedynym w okolicy i bardzo przyjaznym. Byłem tam jedynym stażystą.
Dzięki stażowi trochę nauczyłem się porozumiewać w języku niemieckim i serbołużyckim. Poznałem ciekawą historię i kulturę Serbołużyczan, nawiązałem nowe znajomości, które nadal utrzymuję.
Nauczyłem się samodzielnie radzić w różnych sytuacjach, zarządzać swoimi finansami oraz czasem.
Pierwszy raz sam mieszkałem w hotelu, tym bardziej zagranicznym, w związku z czym poznałem zasady i zwyczaje tam obowiązujące, relacje z personelem i innymi gośćmi.
Pierwszy raz korzystałem z płatności bezgotówkowych kartą debetową i z bankomatów za granicą.
Ze względu na mało wolnego czasu po pracy oraz słabą komunikację lokalną, chcąc aktywnie i efektywnie wykorzystać czas na naukę i działania kulturowe, musiałem nauczyć się korzystać z transportu niemiecką taksówką..
Miałem możliwość uczestnictwa w katolickich serbskich Mszach Św., porównać je z naszymi.
Ze względu na odległy dojazd z hotelu (z Lendhorf) do miejsca pracy, musiałem dobrze zapoznać się z topografią terenu i nazwami okolicznych miejscowości.
Ponieważ od niedawna mam Prawo Jazdy, podczas dojazdu na staż i drogi powrotnej miałem okazję nabyć doświadczenia w prowadzeniu samochodu, zwłaszcza na autostradzie (po raz pierwszy), a także w niemieckich miastach (Dresden, Bautzen, Kamenz), gdyż rodzice pozwolili mi prowadzić.
Ciekawą nauką były stosunki międzyludzkie i organizacja pracy w zakładzie. Utwierdziłem się w moim przekonaniu, że można efektywniej pracować i czerpać zadowolenie oraz satysfakcję z pracy, gdy przestrzega się zasad kultury, koleżeńskości i odpowiedzialności zamiast chamstwa i wulgarności.
Na stażu nauczyłem się m. in. robić połączenia stolarskie, lakierować wyroby za pomocą pistoletu (przez natrysk), odnawiać stare, zniszczone meble. Poznałem ciekawe techniki wykonywania i montowania mebli przesuwanych, robienia mebli giętych z płyt, a także jak się montuje okna. Nauczyłem się przygotowywać do pracy i pracować na nowoczesnych maszynach stolarskich ustawianych ręcznie lub za pomocą komputera.
Na pewno nie wszystkie te doświadczenia będę mógł wykorzystać w obecnym zakładzie pracy, który nie posiada takich nowoczesnych maszyn specjalistycznych, ale być może w przyszłości będę miał tę okazję. Mam nadzieję, że kiedyś też uzyskam większa samodzielność i swobodę, by móc skorzystać z nowych doświadczeń.
Jestem teraz bardziej doświadczony niż przed wyjazdem, uświadomiłem sobie, jakim cenionym zawodem jest zawód stolarza, jakie „cuda” można robić z drewna i jak wszechstronne może być stolarstwo. Chcę pogłębiać jeszcze bardziej swoją wiedzę zawodową, zarówno teoretyczną jak i praktyczną, i mam nadzieję, że kiedyś otworzę własną działalność, która będzie ceniona i znana nie tylko w Polsce ale i za granicą.
Staż w zagranicznym przedsiębiorstwie miał dla mnie duże znaczenie ponieważ zapoznałem się z funkcjonowanie zagranicznego przedsiębiorstwa, poznałem niektóre metody pracy inne, niż te stosowane u nas, zapoznałem się z obsługą i sterowaniem innych maszyn stolarskich.
Nauczyłem się pracować w zespole międzynarodowym.
Uświadomiłem sobie jak ważna jest znajomość języków obcych i umiejętność dobrego komunikowania się również podczas pracy zawodowej, ale jednocześnie, że bariera językowa nie jest aż tak duża, jeśli panują dobre stosunki międzyludzkie, każdy dobrze zna swoje obowiązki i panuje chęć wzajemnego zrozumienia i pomocy.
W przedsiębiorstwie, w którym pracowałem, bardzo dużą uwagę poświęcano na zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. Dotyczy to zarówno narzędzi pracy, jak i ubrań ochronnych. Praktycznie do większości czynności stosuje się odzież i sprzęt ochronny, które pozwalały, by odzież robocza była zawsze schludna i czysta.
Praca zawodowa może być przyjemna: mottem warsztatu (wygrawerowanym na drzwiach wejściowych) było „Pracuj i śpiewaj”. Praca na takim warsztacie, z odpowiednimi ludźmi, pod odpowiednim kierownictwem, to sama przyjemność i satysfakcja.
Przekonałem się, że również za granicą jest trudno o pracę i czasem do klienta trzeba pokonać setki kilometrów. Kreatywność, renoma i płynność finansowa pozwalają utrzymać się na rynku.
Taki staż to nie tylko możliwość poznania innych technologii, maszyn, warunków pracy, ale także możliwość poznania innego kraju, jego kultury, zwyczajów, nawiązania nowych znajomości, praktycznego uczenia się języka obcego.
Stwarza też okazję do nauczenia się radzenia sobie w różnych sytuacjach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz